Będę chodzić do szkoły z internatem. Trzeba jechać pociągiem, żeby tam się dostać. Na stacji, pożegnałam się z rodzicami. Jak można to nazwać pożegnaniem. Powiedzieli tylko ,,Cześć" i poszli, zostawiając mnie samą. Dookoła mnie rodzice z płaczem, żegnają się ze swoimi dziećmi. I zostaną pewnie, dopóki pociąg nie zniknie z ich oczu. Zrobiło mi się smutno, na tą myśl. Szłam w stronę srebrnej lokomotywy. Weszłam do wagonu, szukając wolnego przedziału. Gdy znalazłam, postawiłam na środku walizki, miałam tylko 3. Jak na dziewczynę to mało. Nie lubiła brać zbędnych rzeczy. Chciała postawić walizki na półkę ale jak zobaczyłam jak wysoko się znajduje to od razu mi się odechciało. I zostawiłam tak jak jest. Usiadłam koło okna. Myślałam tylko, że będzie fajnie w nowej szkole. Z dala od mojej chorej rodziny. Na pewno z mojego pokoju , już robią siłownie lub składzik. Z rozmyśleń, wyrwał mnie huk. Odwróciłam się, na podłodze leżała rudowłosa dziewczyna. Wstałam by jej pomóc.
- Przepraszam- powiedziałam
- Nic się nie stało. I tak bym, się w końcu wywaliła-odpowiedziała
- Ale na pewno nie przez moje walizki
- Może i nie. Mogę się dosiąść?- zapytała się
- Jasne Mery- przedstawiłam się
- Alice
Nie zdążyliśmy nic więcej powiedzieć. Bo wszedł do przedziału chłopak, ale nie za daleko zaszedł po potknął się o pierwszą walizkę.
- Kto to tu postawił- zapytał się
- Ja. Przepraszam- odpowiedziała Alice
Chłopak nie był zdenerwowany wręcz przeciwnie rozbawiony.
- Spoko. Ale wiecie, że to- tu wskazał na walizki-kładzie się na półkę która jest tam.
Pokazał na kawałek drewna przybitego do ściany, który znajdował się wysoko nad naszymi głowami.
- Wiemy- odpowiedziałam
- Można się dosiąść?- zapytał się
- Tak- odpowiedziałam
- Jake Stark- przedstawił się
- Mery Black i Alice-powiedziałam
- Cartter- dokończyła za mnie Alice
Jake był przystojnym chłopakiem o czarnych oczach i włosach. O łobuzerskim uśmiechu. Był wysoki. I silny bo bez problemu zaczął wkładać walizki nasze też przy okazji. Kiedy w końcu wsadził je podziękowaliśmy mu. A on na to ,, Że trzeba pomagać, tak uroczym dziewczyną jak wy". Uśmiechnęłam się, a Alice dostała rumieńców. Drzwi od wagonu znowu się otworzyły. Stali w nich roześmiany chłopak i zdenerwowana dziewczyna.
- Można się dosiąść?- zapytała się dziewczyna
-Tak- odpowiedział jej Jake
- Mówiłem ci, że zdążymy- powiedział chłopak
- Następnym razem, nie pakuj się na ostatnią chwile.
- Dawaj te bagaże zanim, ktoś się o nie wywali. I nie marudź mi.
- Kaleką nie jestem, i nie marudźe.
Chłopak tylko pokręcił głową I zaczął wkładać walizki i torby na półkę.
- Hej jestem Kevin, a to Angela?- przywitał się
- Jake a to, Mery i Alice- przestawił nas
I kolejna osoba weszła do przedziału. Był to chłopak.
- Można?- zapytał się
- Jasne. Jak znalazło się miejsce dla 4 osób. To znajdzie się dla 5-powiedziałam
- Dzięki
Chłopak wszedł, położył walizki na górę. I usiadł kolo Alice a Kevinem. Obok chłopaka siedziała Angela, a po drugiej stronie siedział rozwalony Jake i ja.
- Nazywam się Will- powiedział
- Mery, Jake, Angela, Kevin i Alice- przedstawiłam każdego po kolej.
Will był blondynę, o piwnych oczach. Miał średni wzrost. Kevin miał czarne włosy jak Jake ale za to miał zielone oczy. Był wysoki. Alice rudowłosa dziewczyna o niebieskich oczach i średnim wzroście. Angela brunetka o błękitnych oczach. Była średniego wzrostu o drobnej sylwetce. Jake mi się przyglądał. A ja odruchowo się uśmiechnęłam.
- Będziemy tu siedzieć , i się do sb nie odzywać ?- zapytał się nas Kevin
- Na którym roku jesteście, bo ja pierwszym?- powiedziałam
- Na pierwszym- odpowiedział mi Jake
- Ja też- powiedział Kevin
Od Willa , Alic i Angeli uzyskałam tą samą odpowiedz
- Jesteście rodzeństwem? - zapytał się Kevina Jake
-Nie. Sąsiadami jesteśmy. Boże ja, jego siostrą blee- odpowiedziała Angela
Po półtorej godziny jazdy dowiedziałam się że Jake ma o rok młodszego brata, który ma zamiar puść do tej samej szkoły za rok. Nie lubią się. Jest zabawny, sympatyczny,pewny sb i nie zna strachu. Ma duszę imprezowicza. Lubi piłkę nożną. Jego ojciec ma firmę. Matka jego zajmuje się domem. Kevin jest jedynakiem z charakteru jest podobny do Jaka. Nie on jest taki sam jak Jake. Ojciec jest politykiem a mama pisarką. Alice ma starszą siostrę nienawidzą się. Lubi się uczyć. Jest poważna z brakiem koordynacji. Nie lubi imprez. Rodzice jej pracują jako dentyści. Angela jest jedynakiem, jest miła i pewna sb. Lubi zakupy i imprezy. Mieszka z ojcem, który jest architektem. Nie utrzymuje kontaktu z matką. Ja opowiedziałam, że mam psa hashy o imieniu Łapa. Lubie piłkę nożną i kocham imprezy. Mój ojciec jest reżyserem a mama modelką. Potem rozmawialiśmy, co kto robił w wakacje. Angela wyjechała do rodziny, która mieszkała w Hiszpanii i opalała się na plaży imprezowała i chodziła na zakupy. Will powiedział, że spędził jej w domu i grał w piłę nożną i się nudził. Alice pojechała na 2 tyg. do Niemiec. Kevin grał w nogę, imprezował i denerwował Angele. Jake jak to określił, był wnerwiany przez całe wakacje przez brata. Chodził na dyskoteki.. Po miesiącu wyjechał do swoich dziadków. Którzy mieszkają w Ameryce.I jak to skomentował, były to jego najgorsze wakacje. A ja co miałam powiedzieć siedziałam i oglądałam sceny do ,,Paranormal activity 3 " i w nocy miałam koszmary. Spojrzałam na zegarek była godzina 12 :35.
- Co będziemy robić przez dwie i pół godziny?- zapytałam się
- Zagramy w butelkę- powiedział Kevin.
Wszyscy się zgodzili
Przepraszam że tak późno , ale nie miałam czasu. Mogą się znajdować błędy bo jestem dysortografikiem. Mam nadzieje że się podoba, Następny rozdział będzie za tydzień.
Natalka to jest poprostu swietne ;)
OdpowiedzUsuńDzięki :*
Usuń